FRANCUSKO-TURECKO-POLSKA KULTURA, CZYLI ŚLUB WE FRANCJI PO TURECKU Z RODZINĄ O KORZENIACH POLSKICH.

Bonjour!

Tydzień w Paryżu. W niedzielę huczne wesele (nie ślub).

Moja kuzynka – Francuska Aurelie (czytaj: Oreli) wzięła sobie za męża Turka Tuncay’a (czytaj: Tundżaj). Ślub, którego nikt z gości nie widział oprócz rodziców państwa młodych i samych młodych, odbył się w Mosquet (meczet), gdzie kobiety (wierzące lub nie) muszą nosić chustę zakrywającą włosy. Samego ślubu udzielił Immam, czyli duchowy przywódca w religii islamskiej, którym może zostać każdy muzułmanin, bo dziś nie jest to funkcja kapłańska. Narzeczona, teraz już żona, musiała zmienić imię na tureckie i wybrała Alayla, co w tłumaczeniu oznacza „opiekująca się wami”. Spokojna ceremonia ta odbyła się kilka dni przed głośnym weselem.

Zanim jednak liczni goście spotkają się na sali, ma miejsce tak zwane „wykupywanie panny młodej”. Wczesnym popołudniem pan młody wraz ze swoją najbliższą rodziną przychodzą pod dom panny młodej i z okrzykami oraz grajkami (bęben i fujarka, oba instrumenty specyficzne, ale typowe dla kultury islamskiej). Przez dłuższy czas stoją przed drzwiami, zwołując wszystkich obecnych w domu nie przerywając głośnej i radosnej gry. Po tym następuje przekroczenie progu i ojciec panny młodej zakłada córce czerwony, ozdobny pas oraz czerwony, przyozdobiony w półksiężyce i gwiazdy (flaga Turcji) welon zasłaniający jej twarz – jest to symbol tego, iż ojciec „sprzedaje” córkę innemu mężczyźnie. Tu wkrada się nowoczesność i odbywa się niekończąca się sesja fotograficzna państwa młodych z przybyłymi gośćmi, a potem profesjonalna sesja samych młodych narzeczonych. Już na ulicy, tuż przed samym odjazdem Aurelie i Tuncay’a ma miejsce ożywiony, typowo turecki taniec. Dopiero wtedy wszyscy udaliśmy się na ogromną salę, gdzie zanim młodzi weszli, zostali gorąco przywitani i obsypani kolorowymi confetti (co niestety mnie ominęło, bo jechałam w jednym z ostatnich aut w korowodzie). Zaobserwowałam, że raczej turecką tradycją jest robienie wszystkiego głośno, tak więc sama jazda samochodami, na których powiewały czerwono-białe (!) flagi Tureckie, okazała się być nadzwyczajna. Było nas tam wielu, nierównomierne dźwięki klaksonów, błyszczące światła awaryjne, co jakiś czas strzelanie z kapiszonów oraz siedzący w oknach aut młodzi Turcy, wykrzykujący bliżej nieokreślone słowa w świat. Jedni z przechodniów uśmiechali się wesoło, drudzy z politowaniem, a dla mnie, siedząc w jednym z samochodów było wspaniale (bo po cichu, gdzieś tam w marzeniach zawsze chciałam wziąć w czymś takim udział).

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

Wchodząc do sali pierwsze, co dociera do twoich zmysłów to ogłuszająca, turecka muzyka. Dobrym przykładem jest brak możliwości usłyszenia się w odległości… mniej niż metra. Następne, co się zauważa to ilość osób. Ogromna! Myślę, że było nas z 400. Potem znajdują ci stolik. Zjeść można, ale na weselu tureckim serwowane są tylko ciepłe i zimne przekąski (z jednego owocu mam nadal pestkę!). Pomijając jednak kwestię jedzenia, przede wszystkim na takiej zabawie się tańczy, ale oczywiście jak możecie się domyślić, nie są to takie zwyczajne tańce. Są do siebie podobne, ale nie takie same, np. w jednym wszyscy trzymają się za dłonie, a w drugim za małe palce. Oto ono:

film znajduje się na naszej stronie na facebooku >>> http://www.facebook.com/video/video.php?v=4275077414329&saved

Na filmiku można było dostrzec kolorowe chusteczki, którymi wymachiwały niektóre z tańczących osób. Czyżby to miało nadawać rytm? Czy tylko robi się bardziej barwnie? Tego nie wiem, ale wygląda interesująco. 🙂

Mniej więcej w połowie przyjęcia ma miejsce składanie prezentów na ręce państwa młodych. Głównie są to po prostu pieniądze, a także złota biżuteria dla panny młodej, bo dla Turków tylko złoto ma jakąś wartość. Co było dla mnie nowe i dziwne, nie ukrywam, czytano kto i ile dał, by później, kiedy to dzisiejsi państwo młodzi czy ich rodzice pójdą na wesele do jakiegoś z obecnych gości mogli przynieść im na prezent dokładnie taką samą ilość pieniędzy. Dla każdego, kto coś podarował był wręczany woreczek (patrz: zdjęcie) z cukierkami. Takie zawiniątka są tradycją francuską, dla przykładu moja ciocia wręczała je w kształcie jabłuszek.

DSC_0009

Wesele trwa do dwunastej, ale nie zabawa! Teraz najbliższa rodzina idzie z państwem młodym do clubu, gdzie również czeka na nich poczęstunek (tutaj mogę się pochwalić, że dzielnie pomagałam w jego przygotowaniu! 😉 oraz alkohol, którego na przyjęciu na sali być nie mogło (kultura turecka).

Przeżycie niezapomniane! Polecam 🙂

.

.

PUBLIKACJA KONKURSOWA W RAMACH PROJEKTU WROPENUP 2013

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s